Demokracja zwycięża w Malezji

Władzę dobrze jest od czasu do czasu zmieniać. Malezyjczycy czekali z tym ponad sześćdziesiąt lat, a teraz sami nie mogą uwierzyć w swoją siłę. W Tygodnik Powszechny mój materiał z Malezji.

Nowy rząd – na którego czele stanął stary, liczący prawie 93 lata Mahathir Mohamed, który rządził już kiedyś Malezją przez 20 lat – zaczął od konkretów: z więzienia wypuszczono ważnego lidera opozycji Anwara Ibrahima, dotychczasowemu premierowi Najibowi Razakowi zakazano podróży zagranicznych i zarządzono przeszukanie jego rodzinnych posesji.

Błyskawicznie zniesiono niepopularny podatek od dóbr i usług, nowy-stary premier zapowiedział też, że będzie pilnował niskich cen paliw, ukróci korupcję i odchudzi administrację wygaszając kontrakty 17 tysięcy pracowników służby cywilnej. Ma też na nowo otworzyć śledztwa w sprawie licznych afer, w które zamieszany jest jego poprzednik i prześwietlić zawarte przez niego umowy inwestycyjne z Chinami.

Za czasów trwającego od 2009 roku premierostwa Najiba Malezja bardzo zbliżyła się do Państwa Środka, które inwestuje w całym regionie, żeby zapewnić sobie dostęp do zagranicznych surowców i rynków zbytu. Coraz głośniej jednak o obawach, że kraj może przy okazji wpaść w chińską pułapkę kredytową, jak to się wcześniej przydarzyło Sri Lance.

Prywatne interesy premiera Najiba były prawdziwie globalne. Jego gwoździem do trumny stała się potężna, międzynarodowa afera korupcyjna, która wybuchła, kiedy okazało się, że z rządowej spółki 1Malaysia Development Berhad (1MDB) wyparowało, bagatela, 4,5 mld dolarów.

Według dziennika „The Wall Street Journal” 700 mln (późniejsze doniesienia mówiły o ponad miliardzie) wylądowało na prywatnych kontach malezyjskiego premiera, a sprawa zahaczyła nawet o Hollywood i film „Wilk z Wall Street” z Leonardem DiCaprio. Okazało się, że firma, która go wyprodukowała należała do pasierba Najiba, a Malezyjczycy wykorzystywali ją do prania brudnych pieniędzy. DiCaprio musiał się od niej publicznie odciąć, a śledztwa w sprawie nielegalnych interesów premiera Malezji otwarto w m.in. w USA, Szwajcarii, Hong Kongu, Singapurze, Luksemburgu, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i na Seszelach. Ale rodzina Najiba i powiązane z nim firmy i instytucje robiły interesy także w Wielkiej Brytanii, Polsce i innych krajach. Np. fundusz emerytalny kontrolowany przez skorumpowany rząd w Kuala Lumpur kupił ostatnio Galerię Katowicką.

Najib zaprzeczył wszystkim zarzutom związanym z 1MDB i powiedział, że pieniądze, owszem, dostał, ale nie z tej spółki, tylko… jako bezinteresowny prezent od saudyjskiej rodziny królewskiej. Saudowie potwierdzili jego wersję po tym, jak większą część rzekomo wcześniej przekazanej kwoty przelał na ich konto. Nowomianowany przez Najiba prokurator generalny uznał sprawę za zamkniętą, ale w niewinność jego przełożonego mało kto uwierzył.

Nowy premier Mahathir Mohamed opuścił główną partię koalicyjną UMNO po ujawnieniu skandalu 1MDB — jak powiedział, ze wstydu. Z emerytury wrócił kilka miesięcy temu, żeby poprowadzić do zwycięstwa opozycję.

W Malezji trwa festiwal demokracji, a ludzie – pamiętajmy – od dwóch pokoleń rządzeni przez tę samą grupę osób, mają nadzieję na rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Co poza lepszą demokracją to oznacza? O co w ogóle chodzi w Malezji?) Po więcej  zapraszam do Tygodnika.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s