Papierowe pojednanie na Sri Lance

W tym tygodniu mój debiut w „Tygodniku Powszechnym”.

Piszę o trudnym pojednaniu między stronami wojny domowej na Sri Lance. Z perspektywy Kolombo albo turystycznych plaż na południu wyspy sprawy może i wyglądają różowo, ale w wielu miejscach na północy i wschodzie, terytoriach dawniej kontrolowanych przez Tamilskie Tygrysy, do najczęstszych widoków nadal należą bazy wojskowe, ruiny i bieda. Ostatnio do krajobrazu dołączyły także masowe demonstracje mieszkańców żądających zwrotu zagarniętej przez armię ziemi i wiadomości o najbliższych, tajemniczo zaginionych w ostatniej fazie wojny. W tekście nie wystarczyło na to miejsca, ale ludzie podkreślają, że takie protesty nie byłyby możliwe za czasów poprzedniego rządu. Mówią też, że prawdziwy proces pojednania może się zacząć dopiero wtedy, gdy obie strony wzajemnie uznają ofiary, jakie poniosły.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s