Jak bogacze zmienią świat?

Najzamożniejsi ludzie na Ziemi bogacą się coraz szybciej. Na co wydają pieniądze i jak zmieni to naszą przyszłość?

Według najnowszego rankingu magazynu „Forbes” miliarderów jest na świecie niecałe dwa tysiące, z czego niewiele ponad setka może się pochwalić majątkiem przekraczającym 10 mld dolarów. Wzrost światowego bogactwa w ciągu ostatnich dziesięcioleci wyprodukował niewyobrażalne fortuny, a bogacze stali się potężniejsi niż kiedykolwiek.  Kilkudziesięciu najbogatszych mieszkańców naszej planety posiada dziś tyle samo, ile najbiedniejsze 3,5 mld. Większość z nich interesuje głównie pomnażanie i zabezpieczanie swojego majątku i wpływów. Nieliczni to wizjonerzy, którzy chcą zmieniać świat na lepsze.

Nowa energia

Gdyby na podstawie poziomu inwestycji orzekać, które dziedziny będą się rozwijały najlepiej, okazałoby się, że wśród najbardziej przyszłościowych przedsięwzięć są te związane z nowymi źródłami energii. Energia odnawialna ma w ciągu najbliższego ćwierćwiecza pochłonąć 8 bln dolarów. W tym czasie, według szacunków firmy analitycznej Bloomberg New Energy Finance, sektor paliw kopalnych i energetyka jądrowa dostaną dwa razy mniej pieniędzy. Nie oznacza to rewolucji, ale bardzo prawdopodobne, że elektryczność w naszych gniazdkach coraz rzadziej będzie pochodziła ze spalania węgla czy gazu.

Bill Gates, najbogatszy człowiek świata, zainwestował w ostatnich latach setki milionów dolarów w „nuklearny recykling”. Najwięcej w firmę TerraPower. Budowany przez nią reaktor ma być zasilany przez odpady z tradycyjnych elektrowni jądrowych i produkować sobie z nich paliwo. Nie będzie to perpetuum mobile, ale urządzenie ma działać przez dziesięciolecia bez dostarczania paliwa ani usuwania odpadów. Gates zaangażował się też w opracowywanie sztucznej fotosyntezy, nowych rodzajów baterii i walkę ze zmianami klimatu. Założony przez Larry’ego Page’a
i Sergeya Brina koncern Google  zainwestował w technologie związane z czystą energią 1,5 mld dolarów.

Jednym ze zmartwień zwolenników zielonej energii jest jej magazynowanie. Bez nowych odkryć w tej dziedzinie nie będzie można wyeliminować węgla, ropy i gazu, a nad światem nadal będzie wisiała zmora cieplarnianej katastrofy. Elon Musk, urodzony w Południowej Afryce kanadyjsko-amerykański przedsiębiorca i wynalazca właśnie zaczął sprzedawać baterie, które gromadzą energię wyprodukowaną przez przydomowe panele słoneczne i mogą zasilać budynki mieszkalne. Zapowiada, że na początek w produkcję nowych rodzajów baterii zainwestuje 5 mld dolarów
i butnie ogłasza, że odmieni cały sektor energetyczny, a przy okazji motoryzację. W swojej firmie Tesla Motors Musk od 2008 roku produkuje elektryczne samochody, a nad nowatorskimi sposobami magazynowania energii pracuje również ze względu na nie.

Najbogatsi inwestują w czystą energię i jej magazynowanie, walkę ze zmianami klimatu, nowe napędy, przemysł kosmiczny, internet, sztuczną inteligencję oraz medycynę

Miliardy w kosmos

Sergey Brin, amerykański potomek rosyjskich imigrantów i współzałożyciel Google, jest znany ze skłonności do ulepszania świata. To on stał za wyhodowaniem w laboratorium pierwszego hamburgera, testował w nowojorskim metrze Google Glass i wypromował ideę udostępnienia na całym świecie bezprzewodowego Internetu dzięki stratosferycznym balonom. Wspólnie ze swoim partnerem Larry’m Pagem zainwestował w Tesla Motors.

Brin myśli zresztą bardziej górnolotnie – dofinansował również firmę Space Adventures, jedyną, która dotąd wysłała turystów na orbitę. Ale i inni miliarderzy mają kosmiczne ciągoty. Przedsiębiorstwo kosmiczne SpaceX wspomnianego Elona Muska konkuruje z Blue Origin Jeffa Bezosa. Paul Allen, współzałożyciel Microsoftu, sfinansował budowę SpaceShipOne, pierwszego prywatnego pojazdu, który przekroczył barierę kosmosu. Patent kupił później brytyjski miliarder Richard Branson, szef firmy Virgin Galactic. Wszyscy pracują nad nowymi generacjami silników rakietowych i tanimi pojazdami kosmicznymi wielokrotnego użytku.

W firmę Planetary Resources, której długofalowym celem jest eksploatacja asteroid zainwestowała sama śmietanka. Oprócz duetu Brin-Page i Richarda Bransona do przedsięwzięcia dorzucili się: prezes Google Eric E. Schmidt
i reżyser James Cameron, a także były astronauta Tom Jones i znana planetolożka Sara Seager. Koncepcja jest prosta. Do wytypowanych asteroid mają zostać wysłane automatyczne maszyny górnicze, które miałyby wydobywać
i oczyszczać rudę platyny albo innych rzadkich metali, a następnie wysyłać kruszec na Ziemię. Na razie testowany jest miniaturowy satelita, którego następcy mają szukać bogatych w minerały asteroid.

Internet i sztuczna inteligencja

W kosmosie z całą pewnością przydadzą się odkrycia z dziedziny sztucznej inteligencji, analizy danych i usprawnienie Internetu. 87-letni Li Ka-shing to jeden z najpotężniejszych ludzi w Azji. Pochodzący z Hong Kongu wiekowy miliarder w ostatnich latach wpompował setki milionów dolarów w firmy internetowe i sztuczną inteligencję.

Internetowi giganci zastanawiają się też, jak podłączyć do sieci najbiedniejszych mieszkańców świata. Nie robią tego oczywiście z dobroci serca – chodzi o powiększenie rynku i dochodów. Dwa lata temu Mark Zuckerberg wymyślił Internet.org – platformę, dzięki której mieszkańcy krajów trzeciego świata mogą uzyskać tani dostęp do zasobów sieci. Szybko się okazało, że to dostęp ograniczony do niewielu stron, w dodatku ściśle kontrolowany i monitorowany przez Facebooka. Idea udostępnienia sieci za darmo lub prawie za darmo szerokim masom jest jednak rozwijana w Dolinie Krzemowej, o czym świadczy wspomniany już „balonowy” projekt Loon Google’a czy konstelacje satelitów O3b i OneWeb.

Hasło, które podnosi ciśnienie każdemu z inwestujących w nowe technologie bogaczy to jednak Internet Rzeczy (IoT). Chodzi o sprzęty i urządzenia podłączone do globalnej sieci, gromadzące dane i komunikujące się ze sobą. Trzy lata temu takich urządzeń było 1,3 mld. W 2020 roku, dzięki zwiększającej się przepustowości i przestrzeni dyskowej może ich być nawet 50 mld, w tym nie tylko komputery, smartfony i kamery, ale również samochody, telewizory, lodówki, mikrofalówki i zmywarki. W badania nad technologiami związanymi z IoT zaangażowało się – często po cichu – wiele osób z listy najbogatszych.

Nie tylko bogacze

W pewne obszary najbogatsi angażują się jednak dosyć niemrawo. Jest tak na przykład w przypadku badań medycznych (jeden z wyjątków stanowi Gates, który wydał ostatnio pół miliarda na walkę z chorobami takimi jak malaria i ebola). Tymczasem amerykański rząd w ostatnich 70 latach przeznaczył na biotechnologię i opracowywanie nowych leków kosmiczną kwotę 800 mld dolarów.

Są tacy, którzy jak ekonomistka Mariana Mazzucato uważają, że to nie ultrabogaci biznesmeni, ale państwa w największym stopniu przyczyniają się do rozwoju świata. Mazzucato mówi, że najważniejsze technologie ostatnich kilkudziesięciu lat powstały wyłącznie dzięki długoterminowemu wsparciu rządów. Dotyczy to lotnictwa, technologii kosmicznych i satelitarnych, nanotechnologii, półprzewodników, energetyki jądrowej i Internetu, ale również mikroprocesorów, twardych dysków i ekranów dotykowych. Lista ryzykownych inwestycji jest dłuższa, a bogacze korzystając ze wsparcia rządów na badania i rozwój spijają nektar w postaci zysków. Warto dodać, że to państwa tworzą całe otoczenie instytucjonalne, dzięki któremu miliarderzy mogą się bogacić. Chociaż ci ostatni będą współdecydowali o przyszłości świata, to nie w takim stopniu, jak to sobie wyobrażają. Trzeba jednak przyznać, że potrafią tworzyć wielkie rzeczy.

Jeff Bezos buduje w zachodnim Teksasie zegar, który ma działać przez 10 tys. lat. W podziemnych komo­rach oprócz czasomierza zostaną umieszczone mechanizmy uruchamiane w ściśle określonym momencie – co rok, dzie­sięć, sto
i tysiąc lat. Ostatni zostanie puszczony w ruch, jeżeli zegarowi uda się przetrwać dzie­sięć mileniów. Całość ma być monumentalnym symbolem i przypominać ludzkości, że warto myśleć długoterminowo.

Więcej w moim tekście „W co byś zainwestował miliard dolarów?” w październikowym wydaniu magazynu Focus.

© Tomasz Augustyniak, 2015

Advertisements